Strony

01 grudnia 2014

Tanie znaczy złe?

Witajcie :) Cieszę się, że ze mną jesteście i mimo, że ślady (komentarze) jakie po sobie zostawiacie nie są dużymi liczbami to motywują mnie do dalszego pisania bloga. Dziś mam dla Was trochę recenzję, a trochę moje przemyślenia na temat cen produktów i ich jakości. Zacznę od tego drugiego :)
W swojej kosmetyczce mam tańsze i droższe kosmetyki, nie jest to jednak górna półka cenowa, no chyba, że mam na myśli perfumy. Przeważnie kupuję coś z pogranicza 3zł (lakier do paznokci) do 50zł (podkład, tusz, maść lecznicza). Osobiście nie uważam, że płacąc za coś 100zł będę miała pewność, że będzie to świetnej jakości i działanie produktu będzie niemal magiczne i tak bardzo różne od tańszego kosmetyku. Miałam już kilka, bo nie mogę powiedzieć, że wiele produktów kosmetycznych powyżej 100zł i było różnie. Czasem jakość powalała mnie na kolana i miałam ochotę dzielić się ze wszystkimi wiadomością, że to coś działa cuda. Niestety bywały momenty, gdy wyłożyłam pieniądze na coś, a okazało się to gorsze od produktu za 20zł. Nie faworyzuję też żadnej marki, bo w każdej są lepsze kosmetyki i gorsze. Przykład? Marka Manhattan jest według mnie ze średniej półki cenowej i posiada naprawdę fajną kolorówkę, tusze tej firmy są bardzo OK, miałam jednak puder do skóry problematycznej i z najjaśniejszego odcienia w opakowaniu, na mojej buzi robił się prawie 3 tony ciemniejszy pomarańcz. Byłam zła, bo wydałam ponad 25zł na puder, który był gorszy od np. Synergena za 7zł. Staram się więc nie patrzeć na nic przez pryzmat marki i pieniędzy, po prostu od kilku lat staram się nie kupować w ciemno i czytać recenzje! (wizaz.pl + Wasze blogi) Dajcie znać jakie jest Wasze podejście w tej kwestii. Patrzycie na markę? Jakie są Wasze tanie i drogie perełki a jakie znacie buble z tych półek cenowych.


Recenzja:

Jakiś czas temu będąc w Kauflandzie postanowiłam spróbować najtańszego żelu pod prysznic, który miał nawet wysoko w składzie proteiny ryżowe. Zapłaciłam 1,77! Niestety się zawiodłam, żel słabo się pienił, był strasznie rzadki, niewydajny, spływał z dłoni i co chwilę musiałam go sobie dolewać. Jedny plus to to, że nie przesuszył skóry i była miękka po kąpieli - te proteiny coś dały.
Przestrzegam Was przed tym produktem i nie polecam :) Nie zmieniam jednak swojego zdania, że tanie nie znaczy złe. W tym przypadku jakość idzie z ceną, jednak nie zawsze tak jest. Przykład to puder Synergen, o którym wspominałam wyżej. Ostatnio w Rossmanie była na niego promocja i był za 6zł z groszami, niestety na półce zastałam tylko ciemne odcienie :P

Liczę na Was, że wyrazicie swoje zdanie w komentarzach :) Będę wdzięczna za polecenie jakichś fajnych produktów lub za ostrzeżenie przed czymś beznadziejnym.