Strony

21 sierpnia 2014

Matujący puder sypki Hean

Cześć! Czy tylko u mnie pogoda jest typowo jesienna? Cały dzień pada deszcz i temperatura wynosi 13 st. C. Powiem szczerze, że nie naładowałam się jeszcze energią jaką daje mi słońce. Uważam, że jest coś w tym, że ludzie żyjący w słonecznym klimacie mają lepszy humor i częściej się śmieją, są bardziej zrelaksowani. Mi dziś uśmiechu nie zabrakło, ale czuję się senna przy takiej pogodzie. Też tak macie?

Od około 2 tygodni używam pudru matującego Hean i przyszedł czas, żeby Wam o nim opowiedzieć. Mam już wyrobione zdanie na temat tego produktu i uważam, że powinnyście się czegoś o nim dowiedzieć.

(odbijam się w zakrętce, nie ma to jak miętowa i ciepła bluza :D)

Już ponad rok temu miałam przygodę z pudrem sypkim, potem powróciłam do tych prasowanych. Wszystko było w porządku oprócz tego, że strasznie szybko się kończyły! Przy stosowaniu gąbeczki wystarczały na ponad miesiąc, a przy pędzlu na jakieś 3tygodnie. Pudru używam na całą twarz w oczywiście cienkiej, normalnej warstwie, ale osoby, które tylko lekko utrwalają nim strefę T lub makijaż będą zużywać puder prasowany w 2msc a nawet dłużej. :)

Puder znajduje się w słoiczku i jest załączona do niego gąbeczka, która "zjada" puder więc wolę do aplikacji używać pędzla. 




Posiadam kolor 02 naturalny i jestem z niego zadowolona. To naprawdę jasny odcień wpadający w żółte tony. Nie ciemnieje na twarzy, matuje na dłużej niż inne moje dotychczasowe pudry. Przy mojej mieszanej skórze z bardzo tłustą strefą T, mat jest śmiało przez 4h. Jeśli komuś skóra przetłuszcza się średnio to efekt na pewno będzie jeszcze lepszy. Zaznaczę, że mat nie jest płaski, bo puder daje wykończenie satynowe. Niedoskonałości kryje w sposób lekki do średniego w zależności jak go nałożymy, jeśli wklepiemy odrobinkę w czerwony punkcik to zakryje go całkiem przyzwoicie. Na twarzy trzyma się całkiem dobrze. Uważam, że jego duży minus to to, że jest trudno dostępny. Ja znalazłam go w sklepiku z kosmetykami i artykułami z zakresu gospodarstwa domowego. Kosztował 14zł a zawiera 20g! To naprawdę niewiele za taką gramaturę! Na zakończenie dodam jeszcze, że nie zauważyłam, aby powodował nowe wypryski. Jest neutralny dla mojej skóry. Polecam!

P.S. Dziś przygotuję sobie tonik z tajemniczym składnikiem, który każda z nas ma w swojej kuchni. Napiszę o nim za co najmniej 10 dni, żeby stwierdzić czy działa.